Hej, jestem nowa adminką i będę się MaLinKa :) To jest mój pierwszy tego typu imagin, więc proszę wyrozumiałość z waszej strony...
Część 1
----- Historia 17-letniej Hope -----
Kolejny taki sam dzień. Zawsze zapłakana po szkole, tak bardzo tego nienawidzę. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Otóż każdy mnie nienawidzi, wyzywają mnie bez powodu, nie mam do kogo otworzyć ust. A zresztą na pewno cię to nie obchodzi. Ty pewnie masz wspaniałą rodziną, wielu przyjaciół. zawsze chodzisz uśmiechnięty i irytują cię takie osoby jak ja, ale mniejsza z tym. Dobrze, że dziś piątek. Jak zwykle po lekcji wf-u masa obelg poleciała w moją stronę. Do moich oczu napłynęły łzy. Szybko wybiegłam ze szkoły i popędziłam prosto do domu.
- Córciu, co się stało? - spytała z przejęciem w głosie matka.
- Jest tata? - zmieniłam temat.
- Jak zawsze śpi w salonie - kobieta spuściła głowę. Dopiero teraz zauważyłam, że coś jest nie tak. Podniosłam delikatnie jej podbródek, miała limo na prawym oku.
- Znowu to zrobił?? - zająknęłam się.
- Tak, ale tym razem to nie jego wina - próbowała go bronić.
- Zawsze to nie jego wina! Mamo nie pozwól się mu tak wykorzystywać. Nie jesteś żadnym workiem treningowym tylko jego żoną. Ja radzę ci pójść na policję...
- Twoja matka nigdzie nie pójdzie - w połowie zdania przerwał mi On.
- Nie masz prawa jej tak traktować - krzyknęłam na całe gardło.
- A ty nie masz prawa wtrącać się w sprawy dorosłych.
- Ja za niedługo będę dorosła i na pewno nie zostawię mamy samej z tobą. Jeszcze raz tylko ją tkniesz..
- To co? Co możesz mi zrobić? Nic.
- Jeszcze się przekonamy - oplułam go. W odpowiedzi dostałam siarczysty cios w policzek. Zamknęłam się w pokoju i opadłam na łóżko. To nie pierwszy raz kiedy mnie uderzył, tak samo jak moją rodzicielkę. Mam go tak dość.Słona ciecz wydobywała się na powierzchnię. Postanowiłam sprawdzić co słychać w świecie internetu. Weszłam na słynny portal. Jak się spodziewałam, znalazłam same śmieszne rzeczy na mój temat. Nie pozostało mi nic innego, jak zrobić to co zawsze. Weszłam do łazienki. Z półeczki nad lustrem wyciągnęłam mały, drewniany pojemnik. Wyjęłam z niego małe zawiniątko, całe we krwi. w środku znajdowała się żyletka. Przez chwilę myślałam, czy aby na pewno to zrobić. Ostatecznie moje myśli wybrały odpowiedź - tak. Delikatnie przejechałam po zewnętrznej części ramienia. Przyniosło mi to ulgę. Zadałam kolejne cięcie, jeszcze bardziej wierzyłam, że to ma sens. Po upływie 15 minut cała moja ręka była zakrwawiona. Jak to miałam w zwyczaju zabandażowałam ją. Nie wiem dlaczego, ale cięcie się daje mi dużą satysfakcję. Jakbym wtedy wierzyła, że wszystko będzie inaczej. Moja pierwsza przygoda z żyletką zaczęła się tak: Kiedy miałam 15 lat, mój tata stracił pracę. Popadł wtedy w alkoholizm. Było coraz gorzej. W szkole zaczęli się ze mnie śmiać. Pamiętam ten dzień jak by to było wczoraj. Koledzy powiedzieli mi, że widzieli tatę na przystanku jak żebrał. Zrobili mu zdjęcia i powystawiali w szkole. Wtedy moja psychika pękła. Coś mnie podkusiło i pożyczyłam ten SPRZĘT od mojego znajomego. Zrobiłam to w szkole.Na całe szczęście nikt mnie nie przyłapał. Moja mama doskonale o tym wie, ale nic mi nie mówi. Widocznie wie, jak ja się teraz czuje.Odłożyłam wszystko na miejsce. Przebrałam się i poszłam spać. Mam nadzieję, że będę gotowa, przeżyć kolejne dni...
Chcecie część 2??
MaLinKA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz